wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział 35


  •  Coldplay Yellow
  •  One Direction Illusion 

*Marco*
-Aha -Kacper wyglądał na bardzo zszokowanego
-Pomożesz mi? -chciałem jakoś złagodzić sytuację.
-A co mam to za Ciebie zrobić? -zaśmiał się.
-No oczywiście, że nie! Chcę tylko odrobiny wsparcia -zrobiłem minę zbitego psa.
-Masz je u mnie w 100% -poklepał mnie po ramieniu.
-Dzięki,ale moja prośba jest inna.
-No to mów, bo ta rozmowa mnie drażni -fukną.
-Zabierzesz jutro gdzieś Dusię, a ja pogadam z Jeremim.
-Jeremi ma ci pomóc? -znów się zdziwił.
-Tak nie do końca, zrobisz to?
-Taa,ale co mam zrobić? -podrapał się po głowie.
-Rano,przed śniadaniem, ja jej powiem,że źle się czuję i pójdziecie sami i zajmiesz ją dopóki ci nie napisze,że możecie wracać, rozumiesz? -starałem  się mówić jak najprościej by ten wszystko zrozumiał.
-Tak. -odparł po chwili.
-Na pewno? -nie byłem przekonany.
-Tak,tak -zapewniał mnie.
Wróciłem do środka. Nie wiem czy Kacper podoła,czy nie.
Następnego dnia, trzeba wcielić plan w życie.
-Marco, marco -usłyszałem cichy szept przy moim uchu.
-Mmm -mruknąłem zaspany.
-Wstawaj, śniadanie. -pocałowała mnie w policzek.
-Nie chcę,źle się czuję. -odwróciłem się do niej plecami.
-Hej,co jest? -zaczęła mnie ciągnąć za ramię.
-Daj spokój Dusia. Idziemy sami, jestem głodny. -usłyszałem Kacpra i poczułem się lepiej.
-A co z Marco? Źle się czuję. -dziewczyna wstała.
-Jak zgłodnieje to do nas dołączy. -widziałem jak wyciąga ją za drzwi.
-Idziemy! -krzyknął w moją stronę,potem usłyszałem trzask drzwiami.
Szybko wstałem i włączyłem tablet. Jeremi już na mnie czekał na czacie. Zadzwoniłem do niego, od razu odebrał.
-Co jest? -zapytał szybko.
-Pomyślałem,że zadzwonie i pogadamy. -szepnąłem.
-Co tam? -wyglądał na znudzonego.
-Chcę to zrobić z Dusią. -nagle poczułem się speszony.
-Chcesz bzyknąć, to znaczy rozdziewiczyć mi siostrę -podniósł w zdziwieniu brew.
-Jak to tak nazywasz to mi się odechciewa. -burknąłem.
-Dobra, sorry. Jaki masz plan?
-Chcę by było romantycznie. Pomyślałem,że zarezerwuje pokój dla dwojga, wiesz...płatki róż,świece i takie tam. -podrapałem się po karku.
-Ja sie na tym nie znam. Nigdy się tak nie bawiłem,ale jej sie na pewno spodoba. -zapalił papierosa.
Nagle usłyszałem wiadomość. Kacper pisze,ze Dusia chce wracać. Odpisałem mu by ją jeszcze przytszymał.
-A co zrobisz potem? -Jeremi wydmuchał kłębek dymu.
-Oto się nie martw. Wiem co robić. -poczułem stres.
-Okej, nie wnikam. Ale pamiętaj o gumkach. Nie chcę być wujkiem.
-Jasne, słuchaj lece. Na razie.
-Kacper,cały czas pisał,że nie daje rady.
-Dobra,ucałuj młodą. -szybko się rozłączyłem i pobiegłem do łazienki.
*Dusia*
Nie miałam pojęcia co się dzieje. Kacper najpierw nie chciał mnie, ze stołówki wypuścić,potem spacerowaliśmy wokół pensjonatu,a teraz nie chce mnie puścić do pokoju.
-Daj mi przejść! -krzyczę na niego,stojąc pod schodami.
-A może się jeszcze przejdziemy? -łapie mnie za rękę,ale ją wyrywam i uciekam.
Nagle zauważam starszych ludzi wsiadających do windy, wpycham się między nich. Drzwi się zamykają,a ja dostrzegam wystraszonego Kacpra.
Gdy dojeżdżam na dane piętro,a drzwi się otwierają, Kacper już na mnie czeka.
Szybko do mnie podchodzi i oplata rękami w pasie. Po chwili jestem już w gorze niesiona przez niego w kierunku schodów.
-Puszczaj! -krzyczę i się wyrywam.
-Daj spokój. Marco musi coś załatwić. -mówi,ale zakrywa sobie twarz dłonią.
-Marco? -szepczę i nagle wszystko do mnie dociera. Chłopak nie poszedł z nami na śniadanie,a teraz Kacper nie chce mnie tam wpuścić. Co jest do cholery?!
-Zostaw mnie! -wykrzykuje i po chwili stoje na własnych nogach.
-Posluchaj... -chłopak odwraca mnie przodem do siebie, ale ja uciekam w stronę pokoju.
Kacper mnie goni, krzycząc bym się zatrzmała, ale go nie słucham i biegnę szybciej. Gdy już jestem pod drzwiami,wpadam na Marco,który właśnie opuścił pokój.
-Hej. -uśmiecha się i pocałował mnie czule w usta.
-Hej. -odpowiadam zdyszana i zszokowana. Chłopak nigdy mnie tak nie całował.
-Idziemy? -pyta,gdy Kacper do nas dołącza.
-Nie jesteś głodny? -Kacper klepie Marco w ramię
-Nie. A teraz idziemy zwiedzać Zakopane. -uśmiecha się i mocno mnie obejmuje.
Po chwili wszyscy jesteśmy na dworze i udajemy się na miasto.
-----------------------------------------
Hejka❤ Postanowiłam potrzymać Was jeszcze w niepewności i rozdział +18 będzie następny :P 
Co myślicie? Piszcie śmiało :)
Przepraszam za błędy.
Widzimy się za dwa dni :*

niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 34

*Dusia*
Mamy sobotę. Godzinę 12:15. Pociąg do Zakopanego odjeżdża za 5 minut.
Razem z chłopakami siedzimy juz w wyznaczonych miejscach. Pożeganać nas przyszedł tylko mój brat. Mama Kacpra nie mogła, a rodzice Marco w ogóle się nie przejeli tym,że ich syn jedzie w góry. Pociąg ruszył,  a nas czekało ponad 8 godzin jazdy.
*Marco* 
W pensjonacie byliśmy po godzinie 21. Na zwiedzanie czy zabawe nie mieliśmy ani sił, ani ochoty. Obejrzeliśmy pokój, wszyscy byliśmy w jednym trzy-osobowym. Potem udaliśmy się na kolacje i do łóżka.
Następnego ranka wstaliśmy dość wcześnie, aby cały dzień spędzić na zabawie. Najpierw poszliśmy na stok i było zajebiście. Wszyscy ciągle się śmialiśmy, wygłupialiśmy. Dusia chyba jeszcze nigdy sie tak pięknie nie uśmiechała. Po południu udaliśmy się do pobliskiej knajpki, aby coś zjeść.
-...a on do niej blondynka -Kacper opowiadał jakiś dowcip, a dziewczyna się śmiała. Podziwiałem ją.
-Ide się odlać. -mruknął chłopak i odszedł.
-Czemu tak mi się przyglądasz? -zapytała dziewczyna po chwili ciszy.
-Nie, no co ty. -zarumieniłem się.
-Przecież widzę i to nie tylko teraz, ale cały dzień.
-To dlatego,że masz piękny uśmiech. -pocałowałem ją w czoło.
Do pokoju wróciliśmy późnym wieczorem. Odkryliśmy jeszcze na parterze dyskoteke i stwierdziliśmy, że jutro sie tam wybierzemy.
Klaudyna poszła pod prysznic,  a ja musiałem pogadać z Kacprem. Był na balkonie i palił.
-Hej -stanąłem obok niego.
-Chcesz? -zapytał wydmuchując dym.
-Nie. W sumie to mam prośbę. -patrzałem tępo przed siebie.
-Co jest?
-Chcę to zrobić z Dusią. -spojrzałem na niego.
Kacper przyglądał mi się marszcząc brwi,chyba nie rozumiał.
-Chcę ją pozbawić czystości. -powiedziałem zanim zapytał.
-----------------------------------
Mamy kolejny rozdział... 
Co myślicie? Zdradzę wam,że kolejny rozdział z bardziej szczegółowym +18 hahaha, opłacało się czytać erotyki. Zobaczymy co z tego wyjdzie. 
Kocham Was 😘

sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 33

*Marco*
Dusia jeszcze troche płakała, ale udało mi się ją uspokoić. Przekonał ją fakt,że już za dwa dni się rozstaniemy i nie ma czasu na płacz.
Leżeliśmy sobie oglądając jakąś komedię, gdy nagle zadzwonił Kacper i prosił nas oboje spotaknie. Początkowo byliśmy niechętni,ale Dusia stwierdziła,że może nie uda jej się z nim więcej spotkać. Po czterdziestu minutach byliśmy na miejscu. Kacper siedział na jednej z ławek i palił papierosa.
-Siema -ucałował jej policzek, a mnie uścisnął rękę.
-Co tam? -zapytał, gdy usiedliśmy obok.
Oboje z Klaudyną spojrzeliśmy na siebie wymownie, po czym postanowiłem opowiedzieć o wszystkim chłopakowi.
-To nie dobrze... -stwierdził, gdy skończyłem.
Dusia przewróciła oczami słysząc jego uwagę.
-Ale to dobrze -stwierdził po chwili.
-Co?! -krzykneliśmy równo.
-Mam propozycję -uśmiechnął się. -Mama zarezerwowała trzy miejsca w Zakopcu, akurat na dwa dni.
-Ale ona już w poniedziałek musi jechać. -odparłem.
-Duśka,słońce...jak pogadasz z bratem to go przekonasz abyś jechała w środę -uśmiechnął się do niej niewinnie.
-Może to i dobry pomysł,spędzimy razem więcej czasu -dziewczyna zwróciła się do mnie słodko.
-No nie wiem... -zamyśliłem się.
-Oj Marco... -powiedzieli równo, a ja się zaśmiałem.
-Okej, ale jeszcze Jeremi musi się zgodzić.
-Ja się nim zajmę -oblizała usta, a myśmy się zaśmiali.
Pożartowaliśmy jeszcze chwilę, ale zrobiło się zimno i trzeba się było zbierać. Umówiliśmy się,że jeśli Jer się zgodzi Mała do nas zadzwoni, a jutro spotkamy się na dworcu i pojedziemy w góry.
*Dusia*
Gdy byłam już w domu, po spotkaniu z chłopakami, zaczęłam się stresować. Nie wiedziałam jak mam zacząć rozmowę z bartem, ale przecież on chciał mojego dobra.
Poszłam na górę i cicho zapukałam w jego drzwi,jednak nikt nie odpowiedział. Pomyślałam,że go nie ma...
Jednak po chwili usłyszałam jakiś huk i szybko weszłam do środka. Panował tam straszny bałagan, meble się walały,szkło i inne małe kawałki poniszczonych przedmiotów były wszędzie.
-Jer -podeszłam bliżej.
-Wyjdź, bo coś ci zrobię! -krzyknął.
-Chcę rozmowy, proszę... -szepnęłam niepewnie.
-Idź na dół, zaraz przyjdę -stał odwrócony i ani razu na mnie nie spojrzał.
Zeszłam na dół do kuchni. Wlałam nam wody,usiadłam przy stole i czekałam.
Dołączył do mnie po chwili. Jedną rękę położył na stole, a drugą chwycił szklankę wody.
Spojrzałam na jego dłoń, a on ją szybko schował, musiał zauważyć mój szok.
-Jesteś ranny -szepnełam niepewnie.
-To nic -odparł szybko.
Wstałam i udałam się po apteczkę.
Miał opory,ale w końcu dał mi się opatrzeć.
-Chciałaś pogadać -powiedziała,gdy skończyłam.
-Mogę wyjechać? -zaczęłam cicho.
-Co? -spojrzał na mnie zdziwiony.
-Kacper ma miejsca w Zakopanym i byłoby fajnie jakbym pojechała.
-Na ile? - wyciągnął papierosa i go odpalił.
-Dwa dni..
-Ale...
-Wiem,wiem. Wyjazd sie pokrywa, ale moze pozwolisz mi pojechać w środę. -zrobiłam maślane oczka.
-Okej,ale masz się meldować i być grzeczna -puścił mi oczko.
Mocno go przytuliłam i pobiegłam na górę zawiadomić chłopaków. Będzie super!
-------------------------------
Hejka! <3 Wiem,że nawaliłam bo rozdział miał być wcześniej,ale nie dałam rady. Nie obiecuje,że następny pojawi się szybko. Przepraszam za błędy,ale pisane późno na telefonie. 
Kocham Was ❤

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 32

*WERBLE*
Oto ja! Wracam do Was z nadzieją, nowa siłą, weną...Kto tęsknił? :)
Ja za Wami strasznie, mam nadzieję,że uda mi się wrócić do normalnego toku prowadzenia bloga.
Jak narazie postaram się dodać rozdział dziś, w sobotę i niedzielę. A zrobię to,ponieważ wyjeżdżam i będę miała słaby  dostęp do internetu, dlatego normalny tok prowadzenia bloga wróci za tydzień w piątek. Kocham Was <3

--------------------------------------------------------------------------
NOTKA POD ROZDZIAŁEM!~Muzyka~
*Marco*
Minęło pięć dni...jeszcze dwa i Dusia wyjedzie,a ja, Kacper i Jeremi zaczniemy poszukiwania tego skurwiela Paula i sprawimy by cierpiał choć w połowie jak my, zrobię mu jego własne piekło na Ziemi.
Leżymy sobie z Klaudyną na kanapie. Ja na plecach, a ona na moim brzuchu. W uchu mam jedną słuchawkę,a on drugą. Słuchamy Ed'a Sheerana, to jej ulubiony artysta, ona to chyba ma słabość do Rudych.
-Maro... -jej cichutki głosik przebija się przez głos lecący z słuchawki.
-No -poprawiam się z nią na kanapie.
-Co ci się we mnie podoba? -pyta muskając mój policzek.
-Dlaczego pytasz?
-Po prostu chciałabym wiedzieć -uśmiecha się.
-Wszystko. Jesteś piękna,inteligentna,słodka,błyskotliwa,pyskata ale jakoś to załatwimy, ponad to uwielbiam twoje oczy patrzące na mnie z miłością, twój uśmiech,jak twoje usteczka wypowiadają 'kocham Cię', uwielbiam z Tobą rozmawiać, no i wiesz o mnie więcej niż ja sam o sobie, a mimo wszystko wciąż tu jesteś... -gdy kończę spoglądam na nią, nic nie mówi tylko całuje mnie mocno w usta.
-I zawsze będę -odpowiada,kładąc się na mnie ponownie.
#30minutpóźniej
*Dusia*
Leżeliśmy z Marco wtuleni, co chwilę śmiejąc się z jakiegoś horroru. Jeremi przysłał sms'a, że będzie później i że jeśli Marco chce może zostać na noc. Strasznie się cięszę, że brat popiera mój związek z chłopakiem.
*Jeremi*
Właśnie wracam od kolegi,który ma załatwić Dusi miejscówkę do spania gdzieś w okolicach Mazowsza. Muszę jeszcze tylko matce powiedzieć,że wyjeżdża. Idę na ulicę Koszyńskiego,gdzie pracuje moja mamusia...
-Co tu robisz? -pyta, gdy do niej podchodzę.
-Też się cieszę,że cie widzę. -odpowiadam z sarkazmem.
-Coś się stało, czy mam ci może koleżankę załatwić. -wyciąga papieros i go odpala.
-Dusia wyjeżdża -mówię i zabieram jej papieros.
-Co do cholery! -spogląda na mnie krzywo.
-To co słyszałaś -wypuszczam kłębek dymu.
-Po moim trupie!
-Ja cię nie pytam o zgodę, ja informuję -spluwam w jej stornę i odchodzę.
Do domu docieram około godziny dziewiątej wieczorem. W salonie pali się telewizor i słychać śmiech Dusi i Marco.
-Musimy pogadać. -spoglądam na nich.
-Hej -zaczyna dziewczyna
-Co jest? -Marco spogląda na mnie wymownie.
-Ruchy! -nie wiem dlaczego ale mam ochotę coś rozjebać.
Oboje szybko siadają, patrzą na mnie poważnie.
-Mała-łapię siostrę za ręke- musze ci coś ważnego powiedzieć. Podjołem decyzję,że wyjedzież na jakiś czas.
-Śmieszne - krzywi się.
-Ja nie żartuję, tu grozi ci ogromne niebezpieczenstwo.
-Ale ty i Marco mnie obronicie...Marco -dziewczyna spogląda w jego oczy szukając wsparcia,ale znajduje tam ból.
-Nie! Nie chcę! -szlocha, a z jej oczu lecą łzy.
Marco obejmuje ją mocniej,a mnie serce pęka...
-Dokąd? -niemal szepcze wtulona w jego szyję.
-Okolice mazowsza, ale to tylko na jakiś czas. -łapię ją za dłoń,ale wyrywa się.
-Kiedy? -pyta Marco udając,że nic nie wie.
-Za dwa dni... -odpowiadam,moje oczy wciąż szukają jej.
Dziewczyna zaczyna głośno płakać, wstaje z kanapy i ucieka na górę.
Chcę iść za nią, ale Marco mnie powstrzymuje. Mrozi mnie wzrokiem i idzie za nią. Siedzę jeszcze chwile, czując ból w sercu. W końcu wstaję i idę do pokoju. Spoglądam jeszcze do pokoju dziewczyny, leży na łóżku płaczą, a Marco ją tuli. Wchodzę do swojego pokoju i cały ból,gniew się we mnie zbierają. Łapię za lampkę i rzucam nią o ścianę, potem już wszystko zmienia się w pył.

--------------------------------------------
Pierwszy rozdział w 2015 i pierwszy z perspektywą Jeremiego. Jak myślicie poradzą sobie z odejściem Dusi? Następny rozdział jutro... zdradzę Wam tylko,że w najbliższym czasie pojawi się rozdział +18 ^^

















poniedziałek, 5 stycznia 2015

MUSIAŁAM


Hejka! :*
Jak tam w nowym roku? ;)
Wiem,wiem że nie rozdział ani nic, ale po prostu nie mogłam się oprzeć! Znalazłam w internecie wywiad Zoelli (Dusia) z moimi idolami :)
Wstawiam Wam zdjęcie bo naprawdę nie wytrzymałabym ;)
Ładnie wyszli? :*




 

środa, 31 grudnia 2014

PRZEPRASZAM

Tak bardzo mi przykro i źle! :( Nie mam ani weny ani pojęcia jak napisać dla Was kolejny rozdział... Tak bardzo Was przepraszam. Wiem,że zawiodłam....Bardzo proszę o zrozumienie. Nie chcę mówić,że zawieszam blog bo tak nie jest. Ja po prostu czekam na przypływ weny i pomysłu. Mam nadzieję,że zrozumiecie. Bardzo przepraszam!
A teraz troszkę weselej... :D
Chciałabym Wam wszystkim życzyć ZDROWIA,SZCZĘŚCIA,SPEŁNIENIA MARZEŃ. Abyście zawsze wierzyli w siebie i zawsze marzyli i śnili bo tego nikt wam nigdy nie zabierze. KOCHAM WAS i oby 2015 był dobry dla nas wszystkich! Widzimy się za rok. DZIĘKUJĘ!!!! ♥




czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 31




*Marco*
Siedziałem na jej łóżku i myślałem, myślałem jak ciężko mi będzie ją zostawić. To będzie najgorszy tydzień mojego życia. Zakręciła wodę co oznaczało,że zaraz przyjdzie. Cholera...obiecałem jej szczęście,a teraz będziemy musieli się rozstać. Ona się załamie! Jeszcze mamy tyle do przeżycia, a ona ma odejść...niemożliwe.
-Hej. -ucałowała mnie w czoło, miała na sobie szlafrok,a z jej włosów kapała woda.
-Co jest? -podniosła mój podbródek bym spojrzał w jej oczy.
-Nic, tęskniłem. -wymusiłem sztuczny uśmiech.
-To dobrze. -zaśmiała się. -Jeremi na dole?
-Nie wiem... mówił,że idzie coś załatwić. -usiadłem wygodniej na jej łóżku.
-To dobrze, bo chcę Ci coś pokazać -zamknęła drzwi i uśmiechnęła się zadziornie.
-Tak? -nie miałem sił, jej odejście mnie bolało.
Kiwnęła głową potwierdzająco. Obserwowałem ją. Podeszła do okna, zasunęła żaluzje, zapaliła lampkę na biurku. Stanęła na wprost mnie i zdjęła swój szlafrok. Była naga. Zlustrowałem ją wzrokiem. Zrozumiałem czego ona ode mnie oczekuje, ale ja nie mogłem jej tego dać. Nie potrafiłem. Podszedłem do niej i okryłem ją kocem. Była w szoku. Wyszedłem.
*
Siedziałem od pół godziny w domu. W głowie miałem jej obraz...była taka piękna! Usłyszałem pukanie. Zszedłem na dół, otworzyłem drzwi, Jeremi wpadł jak burza do domu.
-Co ty odpierdalasz?! -krzyknął.
-Ja? To ty tu jak chory wpadłeś! odkrzykuje.
-Miałeś jej nie zranić! Więc, dlaczego do chuja ona wyje?! -podchodzi do mnie.
-Myślisz,że to kurwa łatwe jak ma jej ze mną zaraz nie być?! -wykrzykuję mu w twarz.
-Co?! -mruga zdziwiony.
-Usiądź. -pokazuje na krzesło i siadam na drugie.
Jeremi patrzy na mnie zdziwiony,ale po chwili wykonuje moje polecenie.
-Byłeś kiedyś zakochany? -pytam go.
-Co ty kur...? -zaczyna ale mu przerywam.
-Tak czy nie?
-Nie. -mamroczę.
-Co? -nie wiem czy nie dosłyszałem czy nie uwierzyłem.
-Nie kurwa, nie! -fuka i na mnie patrzy.
-Okej... wow. A kochałeś się kiedyś z kimś bo ci na nim zależało? -zadaje to pytanie, a on spuszcza głowę.
-Tak. Jak robiłem to pierwszy raz z pewną dziewczyną. -ścisza głos.
-Tak bardzo ją kocham... chciałbym, żeby było jej ze mną dobrze, żeby się śmiała, była szczęśliwa -mówię mu.
-To dlaczego ona teraz płacze?
-Rozebrała się dziś dla mnie...taka piękna. -mówię jakby do siebie.
-CO?! -jego oczy się rozszerzają.
-Nie oto chodzi. On się chce ze mną kochać, chce ze mną żyć. płacze bo jej nie dotknąłem...Ale ja nie mogłem. Za tydzień jej ze mną nie będzie, a mam się z nią kochać? Zabrać jej to co najcenniejsze? -czuje łzy w kącikach oczu.
-Marco, ale zostanie tam tylko na czas,aż będę miał pewność, że jest bezpieczna. -Jeremi ściska mi ramię.
-Wiem,ale ja nie umiem bez niej żyć,a ona beze mnie -odpowiadam.
-Spraw by ten tydzień był najlepszy. Kochaj się z nią. Jeśli czegoś potrzebujesz, pomogę. -odpowiada i wstaje.
-Na pewno? -spoglądam na niego.
-Ona musi wiedzieć,że jesteś jej, a ona twoja. Teraz -mówi i wychodzi, a ja zostaje sam.
*Dusia*
Przestałam płakać. Wygłupiłam się, a on mnie nie chce. Czuję się słaba. Jeremi gdzieś wyszedł, a mnie chce się pić. Zeszłam na dół, udając się do kuchni. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam sok pomarańczowy. Nalałam trochę do szklanki i już miałam się napić, gdy usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Odwróciłam głowę i ujrzałam Jeremiego.
-Hejka. -ucałował mnie w czoło.
-Gdzie byłeś? -odsuwam się.
-U kolegi. Idę pod prysznic. -mówi i wychodzi.
Wypijam mój napój i wracam do siebie. Telefon wibruje mi w kieszeni. Wiadomość od Marco. Uśmiecham się i szybko ją odczytuje...jestem słaba.
Spójrz przez okno-czytam i podnoszę żaluzje.
Chłopak stoi na zewnątrz z gitarą! Piszczę i otwieram okno.
-Klaudyna! Miłości moja, oto piosenka dla Ciebie! -krzyczy i zaczyna grać, a ja się uśmiecham.
Piosenka dla Dusi
Twoja dłoń pasuje do mojej, jakby została stworzona tylko dla mnie
Ale zapamiętaj, że to było nam przeznaczone
I łączę kropki z piegami na twoich policzkach
I to wszystko ma dla mnie sens
Wiem, że nigdy nie lubiłaś tych zmarszczek wokół oczu, gdy się uśmiechasz
Nigdy nie lubiłaś swojego brzucha ani swoich ud
Dołeczków na twoich plecach u dołu twojego kręgosłupa
Ale ja będę kochał je bez końca
Nie pozwolę, by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ale jeśli to zrobię, to Ty
Och,to Ty z nimi tworzysz całość.
Jestem zakochany w tobie i w tych małych rzeczach
Nie możesz pójść do łóżka bez filiżanki herbaty
I może to dlatego mówisz przez sen
I te wszystkie rozmowy są sekretami, które skrywam
Mimo, że nie mają dla mnie sensu
Wiem, że nigdy nie lubiłaś brzmienia swojego głosu na kasecie
Nigdy nie chciałaś wiedzieć, ile ważysz
Nadal musisz wciskać się w swoje dżinsy
Ale dla mnie jesteś idealna
Nie pozwolę, by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ale jeśli to prawda, to ty
Och, to Ty z nimi tworzysz całość
Jestem zakochany w Tobie i w tych małych rzeczach
Nigdy nie będziesz kochać siebie, choć w połowie tak mocno jak ja kocham ciebie
Nigdy nie będziesz traktować siebie odpowiednio, kochanie
Ale chcę, by tak było
Jeśli pokażę ci, że jestem tu dla ciebie
Może pokochasz siebie, tak jak ja kocham ciebie
Właśnie pozwoliłem, by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ponieważ to Ty, och to Ty, to Ty... To Ty z nimi tworzysz całość
Jestem w tobie zakochany i w tych małych rzeczach
Nie pozwolę, by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ale jeśli to zrobię, to ty
Och, To Ty z nimi tworzysz całość
Jestem w tobie zakochany i w twych małych rzeczach.

Gdy kończy piszczę i zbiegam do niego. Rzucam się na niego, łapiąc nogami jego biodra. Tak bardzo go kocham...mój najlepszy chłopak.